Witaj na moim blogu!

dieta optymalna, dieta lchf, dieta ketogeniczna

ŚLEDZIE W CZERWONEJ KAPUŚCIE (keto, LCHF, bez glutenu)

Śledzie w czerwonej kapuście to kolejny pomysł na podanie tej jakże zdrowej ryby, którą osobiście uwielbiam pod każdą postacią.Nie tylko doskonale smakuje, ale i świetnie wygląda dlatego sprawdzi się także na różnego rodzaju uroczystościach, Wigilii, Sylwestrze itp.

śledzie w czerwonej kapuście

Składniki – śledzie w czerwonej kapuście:

Śledzie zalać zimną wodą i pozostawić do namoczenia na minimum 4 godziny a najlepiej na całą noc.

Wymoczone śledzie osuszyć i pokroić na niewielkie kawałki a następnie zalać olejem lub mixem olejów.

Do śledzi dodać ziele angielskie i liścia laurowego a następnie wstawić do lodówki na kilka godzin ( u mnie 3-4 godziny).

Kapustę obrać z wierzchnich liści a następnie przekroić na pół i drobno poszatkować nożem lub użyć malaksera.  

Kapustę włożyć do garnka i zalać wrzątkiem tak aby przykryła ją woda. Dodać sól i gotować 3 minuty a następnie dodać octu jabłkowego doprawiając ewentualnie solą lub octem do smaku.

Przyprawiona kapustę odcedzić i wystudzić.

Cebulę obrać, przekroić na pół i  pokroić drobno w półtalarki. Następnie wyłożyć na sitko i sparzyć wrzątkiem. Przestudzić przez kilka minut i zahartować zimną wodą.

Jabłko obrać, wydrążyć i pokroić w drobną kosteczkę lub zetrzeć na tarce o grubych oczkach.

Kapustę wymieszać z cebulą i jabłkiem a następnie wyłożyć na półmisku i wykładać na nią kawałki śledzi i polać olejem, w którym były marynowane.

Śledzie w czerwonej kapuście można też podawać w formie sałatki, mieszając wszystkie składniki i podając w miseczce lub na półmisku.

Przed podaniem warto śledzie w czerwonej kapuście schłodzić i trzymać wymieszane lub wyłożone nawet przez kilka godzin by przegryzły się smaki.

Smacznego!

BTW całości: 1020 g, 1926 kcal, B 86 g, T 163 g, W 27 g. W 100 g: 189 kcal, B 8 g, T 16 g, W 3 g.

2 komentarze

Tamquam

Gorąco polecam całe tuszki śledziowe z solanki samemu obrabiać, zamiast używać kupnych matiasów. Zawsze czytam etykiety, ale akurat matiasy olewałem, no bo cóż tam może być w zwykłym śledziu solonym, i/albo w oleju… Ale… O tempora, o mores! Okazało się, że czegóż tam do tych matiasów sie nie daje. Kupujemy często na wagę, niby z beczułki, niby bez obrabania, dostęp do składu jest graniczony, ale jak już się człek doprosi sprzedawcę, to jest jeden wielki WTF? Np. Glukoza i glutaminian do surowych śledzi? Serio? To już byle Carrefour nawet, czy sklep rybny i zwykłe całe śledzie z solanki są dostępne. W składzie woda i sól jeno. Nic więcej.
Dobra, wylałem to z siebie 🙂
Ps. Wyborna strona, wyborny blog. Zagoszczę tu na stałe. Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *