ZIELONY KETO KOKTAJL (keto, LCHF, paleo, bez cukru, glutenu i laktozy)

Wiele osób po wakacyjnych grillach, wyjazdach, lodach, piwie itp. jesienią zaczyna diety i odchudzanie. Pewnie dlatego coraz częściej otrzymuję od Was pytania o możliwość zastępowania posiłków jakimiś gotowymi koktajlami w proszku… za miliony monet 😉 Tak jak wspominałam gotowych osobiście nie polecam, ale takie własnej roboty ze świeżych nie sproszkowanych składników jak najbardziej tak 😉 A zatem dzisiaj moja propozycja dla wszystkich zapracowanych, którzy nie mają czasu na gotowanie kolejnego posiłku a chcą zjeść coś szybkiego w przygotowaniu a do tego zdrowego, smacznego, sycącego i oczywiście LCHF 😉 Jest to zielony koktajl/smoothie na bazie zdrowych tłuszczów, czyli mleka kokosowego oraz oleju MCT z dodatkiem szpinaku, awokado, kiwi i soku z cytryny lub limonki. Jeśli dodacie do niego źródła białka np. jajko, nasiona chia lub izolat (ale to już proszek ;)), otrzymacie posiłek z pełnym makro dopasowanym do Waszych potrzeb 🙂 Nie zapomnijcie, że takiego koktajlu nie powinno wypijać się jednym duszkiem a pić pomału i przeżuwać jak stały posiłek aby wydzieliła się ślina i enzymy trawienne. W przeciwnym wypadku może on nam nie posłużyć i „leżeć na żołądku”.

Składniki:

 

Miąższ kokosowy rozpuścić w letniej wodzie aż powstanie mleko kokosowe.

Szpinak umyć pod bieżącą wodą i odsączyć na sitku.

Awokado przekroić na pół, usunąć pestkę a miąższ wydrążyć łyżeczką.

Kiwi obrać i pokroić na mniejsze kawałki.

W kielichu blendera umieścić wszystkie przygotowane składniki i zmiksować do uzyskania odpowiedniej konsystencji dolewają wody jeśli chcemy aby koktajl był bardziej płynny. Można ewentualnie doprawić według własnych preferencji smakowych 😉

Smacznego! 🙂

BTW całości z powyższych składników: 435 g, 760 kcal, B 6 g, W 21 g, T 71 g.

 

 

4 komentarze

Mona

Mam pytanie. Po czym poznać że jesteśmy juz po adaptacji? Wiem że zależy to od wielu czynników, ale czy np. to że miałam keto flu, kapcia w buzi, spadł mi apetyt i waga ciągle leci wystarczy żeby to stwierdzić? Czy lepiej kupić glukometr? I drugie pytanie: bardzo zmniejszył mi się apetyt. Waga spada (jestem dość otyła) bo naprawdę mało jem (ok 1000kcal) – powinnam wciskać w siebie żeby dobić chociaż do tych 1500kcal? Czy wystarczy że organizm czerpie z moich zapasów? Boję się że nabawię się niedoborów z powodu małej różnorodności jedzenia…

Odpowiedz
Ola

Z opisywanych symptomów wynika że prawdopodobnie jesteś już zaadaptowana. Również brak apetytu i spadek wagi wskazują na to bo oznacza to że organizm jest w tzw „ukrytym głodzie” ale czerpie energie z zapasów tłuszczu a nie potrzebuje jedzenia. To czy niska kaloryka jest OK zależy jak długo będzie trwała, czy będziesz jadła bogate wartościowo posiłki i zażywać suplementy. W dłuższej perspektywie odradzam tak niską kalorykę ale w okresie redukcji i przy nadwadze przejściowo jest dozwolona. Staraj się rotować kalorykę bo w dłuższej perspektywie czasu organizm zacznie się buntować i waga stanie albo skoczy bo zaczniesz magazynować to co zjesz i nie będzie z czego już ciąć kalorii.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *