JAK BUDUJĘ ODPORNOŚĆ NASZEJ RODZINY?

Kto z Was zaliczył już w tym sezonie przeziębienie a kogo dopadła szalejąca grypa? Większość moich znajomych lub/i ich pociechy właśnie z nią walczą. Dookoła dorośli i dzieci z katarem, kaszlem, gorączką więc łatwo zarazić się od kogoś lub przeziębić bo panują mrozy. Wszyscy chorują, ale nie my a jeśli kogoś z nas coś bierze to bardzo rzadko i nie rozwija się nic poważnego bo szybko dusimy to w zarodku. Dlaczego?

Kto nas zna ten wie, że odkąd zmieniliśmy model odżywiania oraz podejście do życia nasza odporność znacznie się poprawiła. W zasadzie w ogóle nie chorujemy. W ubiegłym roku kiedy szalała grypa i wirusy jako nieliczni byliśmy zdrowi i w tym roku również nas omijają. W ubiegłym roku Wiktoria jako jedyna w klasie nie opuściła ani jednego dnia z powodu choroby. W tym zakończyło się na 3-dniowej nieobecności z powodu gorączki, ale nic więcej nie rozwinęło się. Rzadko łapie nawet katar, który szybko zwalczamy naturalnymi sposobami. Od dłuższego czasu nie przyjmujemy tym samym żadnych leków i antybiotyków, co bez wątpienia również wpływa na wzmocnienie naszej odporności.

Oto kwestie, o które dbamy i dzięki którym możemy cieszyć się zdrowiem:

  1. Odpowiedni model odżywiania

Zdrowie zaczyna się na talerzu bo wszystko co spożywasz może budować lub rujnować Twoją odporność. Mówi się, że zdrowe jelita to zdrowy człowiek. W grę wchodzi prawidłowa mikroflora, brak przerostów szkodliwych drobnoustrojów oraz pasożytów. Ważne jest co, kiedy oraz w jakiej ilości zjadasz. Szkodliwe jest zarówno przejadanie, jak i niedojadanie. Trzeba zatem znaleźć złoty środek i słuchać organizmu (wyjątkiem są zaburzenia odżywiania). Obserwuj reakcję swojego organizmu na spożywane pokarmy zwracając uwagę na nietolerancje i eliminuj to co Ci nie służy. Bez względu na to jaki model odżywiania wybierzesz (LCHF to nie jedyna słuszna droga 😉 ) to powinien on mieć właściwości antyzapalne, zapewniać odpowiednią florę bakteryjną (kiszonki), dostarczać wartości odżywczych, zachowywać prawidłowe proporcje kwasów tłuszczowych itd. Kluczem do sukcesu zawsze jest żywność jak najmniej przetworzona, bez tłuszczów trans oraz chemicznych dodatków w postaci konserwantów, wzmacniaczy smaku, spulchniaczy, barwników itp.

Nawodnienie

Dieta to nie tylko jedzenie, to również picie i mam tutaj na myśli zwykłą czystą wodę. Każdy dzień zaczynaj od szklanki wody aby nawodnić się po przerwie na sen. Nie zapominaj o niej również w ciągu dnia ponieważ nasz organizm składa się w ok 70% z wody i jest ona niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Odwodnione organy pracują dużo gorzej niż te w odpowiednio nawodnionym organizmie. Ponadto pijąc wodę pozbywasz się toksyn, co jest szczególnie ważne u osób sięgających po używki (papierosy, alkohol, kawa). Jeśli odczuwasz pragnienie to Twój organizm już jest odwodniony a wtedy staje się słaby i podatny na ataki z zewnątrz bo układ odpornościowy jest mniej sprawny. Do tego dochodzi nadmierne wysuszenie błony śluzowej oczu, nosa i gardła a to również sprzyja różnego rodzaju podrażnieniom oraz infekcjom. Szczególnie odczuwalne jest to w okresie grzewczym, gdy powietrze w pomieszczeniach jest bardzo suche. Pamiętaj by pić wodę po trochu, małymi łykami ale często. Nie da się napić „na zapas” a zbyt duża ilość też nie jest korzystna. Jeśli nie lubisz czystej wody możesz do niej dodać listki świeżej mięty, sok z cytryny czy limonki, szczyptę witaminy C lub soli himalajskiej (szczególnie u osób trenujących, pracujących fizycznie, ponieważ pocąc się tracisz sód. )

Jest zima, ma być zimno

Niestety dzisiejsze czasy i komfort ciepłego domu, miejsca pracy, jazdy samochodem, w którym również włączamy ogrzewanie powoduje, że nasz organizm nie ma w ogóle styczności z zimnem oraz jego dobroczynnymi właściwościami przez co zamiast wzmacniać odporność osłabiamy ją. Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście morsowanie, które my z mężem stosujemy, ale warto zacząć chociażby od nie przegrzewania się. Zachęcam do krótkich spacerów nawet w mroźny dzień, wietrzenia pomieszczeń, przykręcania kaloryferów, które kumulują kurz, wysuszają śluzówkę, co również sprzyja infekcjom. Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście morsowanie, które wciągnęło mnie i mojego męża. Niesie ono ze sobą wiele dobra o czym możecie więcej poczytać w książce „Zimna siła” Dawida Dobropolskiego oraz na jego blogu Zachęcam do lektury i spróbowania 😉

Niesamowita moc słońca

Naturalne światło, czyli słońce jest nam niezbędne do życia i ma ogromny wpływ na nasz organizm. to nie tylko produkcja witaminy D3 ale cały szereg mechanizmów związanych z gospodarką cukrową, hormonalną, odpornością itd. Więcej na temat mocy światła i zycia zgodnego z zegarem słonecznym i rytmem dobowym możecie dowiedzieć się na szkoleniach u Rafała Wilka, które polecam z całego serca.

Regeneracja, czyli sen i wypoczynek

Sen jest niezbędny do prawidłowej regeneracji. To ile go potrzebujemy jest indywidualna kwestią i zależy od wielu czynników. Im bardziej organizm jest obciążony różnego rodzaju toksynami czy stresorami,tym więcej snu potrzebuje. Im zdrowszy styl życia prowadzimy zaczynając od diety, poprzez aktywność fizyczną, rytm dobowy, kontakt z naturą czy właśnie odpoczynek, tym szybciej regeneruje się nasz organizm i potrzebujemy mniej snu. Więcej na temat snu pisałam już tutaj.

Tu wspomnę również o odpoczynku od treningów, ponieważ stale piszą do mnie osoby które ćwiczą nawet 7 dni w tygodniu albo kilka razy dziennie. Pamiętajcie, że co za dużo to niezdrowo 😉 Organizm potrzebuje też dnia bez treningu aby nabrać sił na kolejny.

  1. Ograniczenie stresu i relaks

Wspomniałam o wyeliminowaniu z diety szkodliwych pokarmów, napojów, używek  i nawyków związanych z odżywianiem. Należy jednak pamiętać, że dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego niezbędne jest oczyszczenie głowy, umysłu i środowiska jakie nas otacza. Stres i związany z nim kortyzol oraz adrenalina obniżają odporność. Unikajmy zatem i ograniczajmy do minimum o ile to możliwe stresujących sytuacji oraz toksycznych ludzi, którzy zatruwają nasze życie. Polecam każdemu takie „sprzątanie świata” z negatywnych emocji i osób, które je budzą.

Zawsze, gdy ogarnia Was złość pomyślcie że właśnie robicie sobie wielka krzywdę. Naukowcy obliczyli, że 1 minuta gniewu (złości, strachu lub innej negatywnej emocji) paraliżuje nasz system odpornościowy na około 6 godzin! Za to 1 minuta szczerego śmiechu WZMACNIA pracę układu odpornościowego na najbliższe 24 godziny.

Dlatego w zamian zaserwujcie sobie endorfiny, które znakomicie wzmacniają odporność. Cieszcie się nawet z najmniejszych rzeczy jakich doświadczacie. Każdego dnia pomyślcie o czymś miłym, śmiesznym, pozytywnym co Was tego dnia spotkało. Jeśli macie dzieci spędzajcie z nimi jak najwięcej czasu, rozmawiając i bawiąc się a przypomną Wam jak łatwo jest cieszyć się z drobnych codziennych rzeczy.

  1. Aktywność fizyczna

„W zdrowym ciele, zdrowy duch”. To hasło zna chyba każdy i nie trzeba go komentować. Aby zdrowo żyć nie wystarczy tylko zdrowo jeść, pić, wypoczywać ale trzeba się też ruszać. Układ limfatyczny, który jest bardzo ważny dla układu odpornościowego w przeciwieństwie do układu krwionośnego, gdzie pracuje serce nie posiada analogicznej pompki. Dlatego właśnie tak ważna jest tutaj aktywność fizyczna aby limfa była w ruchu. Wybierz taką aktywność, jaka sprawia Ci przyjemność, nie rób niczego wbrew sobie, na pokaz bo taka jest moda czy ponad swoje siły. Uprawiając sport pocisz się, a tym samym oczyszczasz swój organizm z toksyn. Ponadto kolejny raz wzmacniasz układ odpornościowy, ale tu pamiętaj o umiarze bo zbyt intensywna aktywność stanowi z kolei jego obciążenie.

  1. Zioła, przyprawy i naturalne produkty wzmacniające odporność

Zamiast leków ogólnodostępnych czy na receptę warto korzystać po te naturalne, znane jeszcze naszym prababciom oraz te, które trafiły do nas dosyć niedawno a są bardzo skuteczne przy wzmacnianiu odporności lub walce z infekcjami. W naszym domu sięgamy po cynamon, goździki, imbir, kurkumę, czosnek, rozmaryn, oregano, bazylię, aloes, żeń-szeń.  Piję także zieloną i czerwoną herbatę oraz czystek.

Suplementacja

Nawet najlepiej skomponowana i dopasowana dieta oraz zdrowy tryb życia nie dają nam gwarancji, że dostarczymy organizmowi wszystkich niezbędnych mikroskładników odżywczych czy witamin, na które zapotrzebowanie jest zmienne w zależności od wielu czynników jak pora roku, wyjazd, stres, zachorowalność w Twoim otoczeniu, a także wszelkie odstępstwa jak imprezy, używki, odstępstwa od diety itp. Ponadto im bardziej przetworzona żywność, tym bardziej konieczna może być suplementacja. Często otrzymuję pytania o suplementy ale to jak widzicie bardzo indywidualna kwestia i warto poprzedzić ją badaniami kontrolnymi. Mój zestaw to magnez, potas, witamina D3 (w lecie mniejsze dawki lub w ogóle gdy jestem na wakacjach i opalam się) a w okresie dużej zachorowalności otoczenia lub w razie pierwszych symptomów osłabienia witamina C – kwas L-askorbinowy).

Ograniczenie używek, światła niebieskiego i promieniowania

Kolejna kwestia to temat używek czyli papierosów, alkoholu, narkotyków czy innych stymulantów, ale i cukru, technologii i innych rzeczy, które nas uzależniają (social media, internet, zakupy) i mają niebywały wpływ na nasz organizm i odporność. Zachęcam do udziału w szkoleniach Rafała Wilka, który otworzy Wam oczy na wiele z pozoru zwykłych a bardzo niezwykłych rzeczy, które robią nam ogromną krzywdę.

  1. Post i oczyszczanie organizmu

Post znane są od zawsze i mają właściwości lecznicze. Moc postu jest nieceniona a szczególnie w chorobie, gdy organizm zamiast tracić energię na trawienie posiłków kumuluje całe jej pokłady do walki z chorobą. Tym samym zmuszanie kogoś chorego do jedzenia, gdy nie ma apetytu jest robieniem mu krzywdy, ponieważ dodatkowo obciążamy jego organizm. Ja sama nigdy nie zmuszam ani siebie, ani mojej córki do jedzenia gdy coś mi dolega. Przykład sprzed 2 tygodni, gdy Wiktoria dostała temperatury i nie zbijałam jej ponieważ nie przekraczała 39 stopni ani nie zmuszałam do jedzenia. Podawałam jedynie dużo płynów oraz uderzeniowe dawki witaminy C w postaci kwasu L-askorbinowego. Ona sama poprosiła o zupę ogórkową (intuicja?) dopiero drugiego dnia wieczorem. I w zasadzie na tym zakończyła się jej choroba podczas gdy inne dzieci chorowały przez 1-2 tygodnie przyjmując leki, syropy, antybiotyki. Więcej na temat postów możecie dowiedzieć się od Rafała Wilka i Darii Łukowskiej z Forma na życie.

  1. Obserwacja

W każdym z omawianych obszarów należy pamiętać o tym by dopasować go do aktualnych potrzeb i predyspozycji naszego organizmu. Wszystko może nam pomóc lub zaszkodzić jeśli będzie nieodpowiednio stosowane i dawkowane. Trzeba znaleźć złoty środek zarówno w ilości spożywanego jedzenia, jak i uprawianego sportu, czasu spędzanego w naturze, na słońcu ale i przed monitorem czy ekranem oraz tego, który poświęcamy na relaks czy sen.

2 komentarze

Edyta

Ja i moi bliscy nie chorujemy od 18 lat,więc doskonale wiem,jak długą drogę trzeba przebyć,by osiągnąć ten błogostan,w którym zapomina się o tym,czym jest katar,o grypie,czy jakiejś innej paskudnej chorobie nie wspomnę.Ze wszystkimi powyższymi wskazówkami zgadzam się w 100%!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *